Biogram

prof. nadzw. w Katedrze Literatury Współczesnej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Autor artykułów i rozpraw o Norwidzie i literaturze współczesnej. (Ostatnio: Rana która przyzywa Boga. O twórczości poetyckiej Janusza St. Pasierba, Lublin 2007) Członek Komisji Języka Religijnego Polskiej Akademii Nauk i Towarzystwa Naukowego KUL. Przewodniczący  gremium partnerskiego fundacji Katholischer Akademischer Ausländer Dienst.

Wystąpi z referatem „Czesław Miłosz wobec buddyzmu”

 

„Polski czytelnik amerykańskiej antologii poezji buddyjskiej What book!? Buddha poems from beat to hiphop autorstwa Gary’ego Gach’a nie bez zdumienia odnajdzie na 92 s. wiersz Gift, będący tłumaczeniem słynnego Daru. Fakt, iż w Stanach Zjednoczonych Czesław Miłosz funkcjonuje jako poeta buddyjski domaga się wytłumaczenia.
Można najpierw pytać o źródła Miłoszowych zainteresowań Wschodem. Zachowana korespondencja, autokomentarze, rozproszone w licznych wywiadach, nie pozostawiają wątpliwości, że przełomowy pod tym względem okazał się okres kalifornijski. Ważną rolę odegrała zapewne przyjaźń i wymiana listów z ojcem Thomasem Mertonem.  Nie mniej ważnym źródłem inspiracji były też zapewne przemiany kulturowe zachodzące w Stanach Zjednoczonych –  zwłaszcza w środowisku beat generation. Poeci wywodzący się z tego pokolenia niejednokrotnie zmieniają fascynację buddyzmem w trwałą orientację religijną – manifestowaną w utworach literackich.
Następnie wypada postawić pytanie o styl Miłoszowej recepcji Orientu. Wiele wskazuje na to, że nie odbiega on od norm euroatlantyckiej kultury wysokiej, dokonuje się w obrębie myśli filozoficznej i praktyki literackiej.
Jakie są rezultaty mentalnej podróży poety na Wschód?  Warto najpierw wskazać liczne próby przyswojenia polszczyźnie utworów osadzonych w kulturze buddyjskiej. Jak wspomina pisarz, powodem podobnych translatorskich przedsięwzięć stało się przekonanie, że wiersze Orientu mogą stać się ważnym sprzymierzeńcem w walce o wzmocnienie poezji przezwyciężającej ciasny horyzont „ja”, liryki zwróconej w stronę świata. Wydaje się, że poeta przekłada teksty buddyjskie w taki sposób, by włączyć je we własny projekt bycia i twórczości – mocno zakorzeniony w chrześcijaństwie. Także lektura własnych wierszy poety  – istotnie inspirowanych niekiedy buddyzmem –  przekonuje, że Miłoszowa recepcja buddyzmu ma charakter selektywny – nie jest pełnym wejściem w buddyjską religijność. Oznacza raczej poszukiwanie „miejsc wspólnych” – takich aspektów Zen, które pisarz jest w stanie uzgodnić z własnym odczuwaniem świata”.