Archiwum 2013

3. Festiwal Miłosza

Ziemia Ulro to jedna z najważniejszych, jeśli nie najważniejsza – bardzo przy tym osobista – książka eseistyczna Czesława Miłosza. Dla autora była próbą zrozumienia sytuacji w świecie literatury drugiej połowy dwudziestego wieku, i szerzej – sytuacji duchowej współczesnego człowieka. Dla czytelników może być ponadto rodzajem przewodnika, pozwalającego inaczej, głębiej czytać dzieła uznane przez Miłosza za ważne.Centralnym zagadnieniem, wokół którego ogniskują się rozważania zawarte w tym tomie, jest pytanie o konsekwencje „przesilenia romantycznego” dla kultury europejskiej dwudziestego wieku, konsekwencje współistnienia nauki, coraz dokładniej wyjaśniającej świat, odzierającej go z tajemnicy i sfery sacrum – oraz sztuki, starającej się uchwycić ludzkie przeżycia w ich nieracjonalnym splątaniu i wymiarze duchowym. Dychotomia, której nie sposób pominąć, skłania poetę do takiego zdefiniowania swoich problemów egzystencjalnych: „Cóż mają począć ludzie, dla których niebo i ziemia jest za mało i nie mogą żyć, jeśli nie oczekują innego nieba i innej ziemi? Dla których ich własne życie, takie jakie jest, pozostaje snem, zasłoną, ciemnym lustrem i nie mogą pogodzić się z tym, że nigdy nie pojmą, czym było naprawdę”. Ta niezgoda, bunt, szukanie tego, co „naprawdę”, jest – obok zachwytu – głównym motorem twórczości poetyckiej i eseistycznej Miłosza.

Pisał on: „Ulro jest słowem pożyczonym od Blake’a. Oznacza ono krainę duchowych cierpień, jakie znosi i musi znosić człowiek okaleczony. Sam Blake nie mieszkał w Ulro, choć mieszkali tam już uczeni, zwolennicy fizyki Newtona i filozofowie, tudzież prawie wszyscy malarze i poeci. Jak też ich następcy w dziewiętnastym i dwudziestym wieku, aż po dziś dzień”.

Ziemia Ulro jest więc wyobrażeniem, którym Miłosz posługuje się między innymi po to, by wskazać na wewnętrzne rozdarcia i konflikty, tak często przeżywane przez współczesnych mu ludzi, opisywane przez pisarzy i filozofów. Wyobrażenie to jest na tyle pojemne i wieloznaczne, że zachęca do prób definiowania własnego Ulro, indywidualnych okaleczeń, do szukania pokrewieństw z krainami pisarzy, kompozytorów, reżyserów, malarzy. Wspólny jest – dla pewnego nurtu literatury i myśli dwudziestego wieku – wysiłek poszukiwania sensu w świecie, w którym niemal wszystko poddawane jest zwątpieniu.

Wydziedziczenie, rozdarcie, jałowość ducha – to określenia, którymi charakteryzowano literaturę drugiej połowy dwudziestego wieku. Od tamtej epoki upłynęło niewiele czasu, ale jego bieg miał nieznaną dotąd intensywność. Przemiany świata i ludzkiej mentalności, szczególnie w związku z globalizacją, postglobalizacją, cyfryzacją i wszechobecną informatyzacją życia, są trudne do opisania i zdiagnozowania. Jedno jest pewne: ludzie czują się jeszcze bardziej samotni, wydziedziczeni, oderwani od sfery ducha niż pięćdziesiąt czy sto lat temu. Literatura, a szczególnie poezja stara się towarzyszyć tym przemianom. Być może prześledzenie zmagań Czesława Miłosza z jego Ulro pozwoli dotrzeć do ukrytych pokładów Ulro dwudziestego pierwszego wieku, zastanowić się nad współczesnymi źródłami alienacji, zagubienia i cierpień „mieszkańców” tego stulecia, zobaczyć, jak wygląda dzisiaj mapa tej „krainy wydziedziczenia” – zamieszkiwanej zarówno przez jednostki, jak i przez całe społeczności.

Ale rozmowa ta powinna też dotyczyć źródeł ewentualnej nadziei – na ożywczy deszcz w jałowej krainie Ulro. Twórczość Miłosza to właśnie szukanie takich źródeł nadziei – w chrześcijaństwie, buddyzmie, w mądrości historycznej, w mądrości starotestamentowej, w poezji metafizycznej, w wyobraźni religijnej, w rzetelnej pracy, w bezpośrednim (także zmysłowym) przeżywaniu życia, w zanurzeniu się w to życie: zarówno w świat przyrody, jak i sztuki.

Inspiracje te – skonfrontowane z doświadczeniami festiwalowych gości, wywodzących się z różnych kręgów kulturowych, dysponujących odmiennymi doświadczeniami i perspektywami – umożliwić mogą nowe odczytanie dzieła Noblisty, które stać się może dla nas „księgą użyteczną”.

Jerzy Illg