Tytułem podsumowania

6. Festiwal Miłosza przeszedł do historii, ale nad Pałacem Biskupa Erazma Ciołka, Oddział Muzeum Narodowego w Krakowie przy ulicy Kanoniczej nadal świeci słońce, będąc znakiem tego, co stało się naszym udziałem w trakcie tych czterech intensywnych, festiwalowych dni. Czegoś jasnego, dobrego i pięknego. Jak powiedzieć, parafrazując tytuł edycji, co zaczęliśmy od swoich ulic? Przede wszystkim stworzyliśmy przestrzeń spotkania – poetów, artystów, krytyków, filozofów, tłumaczy, słuchaczy, czytelników. W tej przestrzeni poezja pomogła nam w atmosferze pozbawionej krzyku i demagogii podzielić się intymnymi wewnętrznymi światami i prywatnymi odczytaniami rzeczywistości, z całą jej niejednolitością i wieloznacznością. Festiwal Miłosza to nie tylko miejsce ciągłego przypominania wielkiego patrona, ale przede wszystkim czas rozmów o poezji w kontekście pytań, które Czesław Miłosz stawiał w swojej twórczości, niewyczerpanym źródle inspiracji.

Zróżnicowane języki i dykcje poetyckie, indywidualne spojrzenia na świat, osobowości z kraju i zagranicy pokazały, jak mówiąc o okruchach codzienności można opowiedzieć o sprawach uniwersalnych, które, wydawałoby się, potrzebują wielkich narracji. Petr Hruška czytał wiersz o rozklejonych butach syna i jednocześnie mówił o przemijaniu, nieuchronności, niepokoju. Antjie Krog w świdrujących, boleśnie prawdziwych wierszach mówi o rzeczywistości społecznej i politycznej RPA, ale też bezlitośnie, bez strachu opowiada o starzeniu się, macierzyństwie, tabuizowaniu pożądania i seksualności osób starszych. Linn Hansén zmierzyła się z wielkim tematem historii, budując mozaikę z maleńkich kawałków własnego doświadczenia, refleksji. Joachim Sartorius zachwycił skromnością przy imponującej erudycji i elegancji. Evelyn Schlag czytając swoje wiersze dotykała intymnych tematów samotności, tęsknoty, bezdzietności. Robert Pinsky podkreślał, że to właśnie poezja ocala „ludzką twarz ludzkości”. Poetyckie spotkanie dobiegło końca, autorzy wrócili na swoje ulice, a pozostały wiersze, dźwięczące wciąż w uszach, ale też zapisane na kartach książek – z okazji Festiwalu ukazały się tomy wierszy naszych zagranicznych gości w przekładzie na język polski.

Centrum Festiwalowe rozbrzmiewało poetyckim wielogłosem w te gorące czerwcowe dni. Słuchając wierszy Marty Eloy Cichockiej, Ewy Lipskiej, Karola Maliszewskiego, Anny Piwkowskiej, Marcina Sendeckiego, Wojciecha Wilczyka, Adama Zagajewskiego i Urszuli Zajączkowskiej można było przekonać się z jakim bogactwem narracji mamy do czynienia w ojczystym języku i z jakimi osobowościami mieliśmy szansę obcować. Wyjątkowość niezwykle intymnej książki poetyckiej jednego z naszych gości doceniła kapituła Nagrody im. Wisławy Szymborskiej wyróżniając Marcina Sendeckiego za tom pt. „W”.

Nasi wspaniali goście podzielili się nie tylko tym co najpiękniejsze i najważniejsze – swoim słowem, ale byli też obecni i uważni – rozmawiając z czytelnikami, ale także między sobą, pijąc kawę w księgarni festiwalowej i obserwując rzesze ludzi przechodzących ulicą Kanoniczą – na kolejne spotkanie autorskie, na kolejną debatę, na koncert. Rozmowy o konsonansach i dysonansach w sposobach reagowania na świat trwały długo w noc, a temperatura dyskusji o współczesnej poezji rosła z każdym dniem. Za to intensywne spotkanie i intymne doświadczenie rozmowy o tym, co pozwala nam być sobą, ocalić ludzką twarz i zachować indywidualność w świecie narcyzmu – dziękujemy. I już dziś zapraszamy na kolejny Festiwal Miłosza w Krakowie w 2018 roku!

Olga Brzezińska, dyrektor programowy Festiwalu Miłosza
Izabela Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego
Krzysztof Siwczyk, dyrektor artystyczny Festiwalu Miłosza