Jakimi drzwiami z tego wszystkiego wyjść? Zakończył się 5. Festiwal Miłosza

„Pisarz mniej więcej od połowy książki zastanawia się, jak się z tego wszystkiego wyplątać” – mówi Michael Ondaatje. My też się zastanawiamy, bo po takim festiwalu po prostu trudno powrócić do normalności. Człowiek odruchowo skręca w ulicę Piłsudskiego do Pawilonu Czapskiego. Odruchowo sięga po kartkę z programem festiwalu.

 

Na tej kartce kilka spotkań zaznaczonych w kółeczku: Michael Ondaatje, Breyten Breytenbach, Olga Siedakowa, Ashur Etwebi, Stefan Hertmans i Adonis. Obok kilku wydarzeń postawione wykrzykniki – Stanisław Soyka & Cracow Singers, Jazzformance, film o Wisławie Szymborskiej i Ryszardzie Krynickim. Podkreślone wężykiem: Kacper Bartczak, Barbara Klicka, Aldona Kopkiewicz, Piotr Przybyła czy Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki.

 

Tak wyglądał program. A co udało się zrealizować? Spotkaliśmy się z prawie 60 gośćmi, było z nami blisko 2500 osób, wydaliśmy wspólnie z wydawnictwami 6 tomików poezji, w programie znalazło się ponad 40 wydarzeń: jedna gala, dwa koncerty i całe mnóstwo przeczytanych wierszy. Są też rzeczy, których nie udało nam się zliczyć. Nie policzyliśmy przecież, ile było wzruszeń, ile udanych żartów i ile nowych znajomości. Dużo się wydarzyło podczas tych krótkich kilku dni. Pozostając po stronie rzeczy niepoliczalnych, podsumowujemy.

 

5. Festiwal Miłosza

5. Festiwal Miłosza

 

Nie zabrakło w tym roku tematów poważnych, choć festiwalowe hasło zawiera w sobie pewną lekkość. Piesek przydrożny to sympatyczny włóczęga, który spogląda na powierzchnię rzeczy, ale też kundelek, wyposażony w perspektywę obcego. Pisarze mówili o tym, że kundelskiej natury powinniśmy szukać przede wszystkim w sobie i że jest to doświadczenie budujące.

 

Michael Ondaatje przypomniał, że literatura pozwala przekraczać krainy, epoki i poetyki, a także, że nie istnieje jedna spójna narracja, która obejmowałaby wszystkie opowieści. Podczas debaty poświęconej nomadyzmowi mogliśmy usłyszeć, że tożsamość jest kreacją tworzoną we współpracy z innym, a iluzją jest przeświadczenie, że świat jest tworem bez szwów. Wielokrotnie też zadawaliśmy sobie i autorom pytanie o sens i istotę domu. Rozmawialiśmy o różnych domach, tych przenośnych i tych związanych z miejscem pochodzenia, Adonis zwrócił jednak uwagę na to, że różnica między człowiekiem i zwierzęciem polega między innymi na tym, że człowiek potrafi zerwać z miejscem urodzenia.

 

Nie zabrakło tematów politycznych, ale perspektywa była zawsze osobista. O tym, jak dramatyczny jest los emigranta mówił Ashur Etwebi. Breyten Breytenbach stwierdził, że prawdziwie etyczny człowiek nigdy nie czuje się w pełni u siebie, a w poczuciu swojskości czai się niebezpieczeństwo zawłaszczenia tego, co inne.

 

Wielokrotnie podczas spotkań wybrzmiewały głosy tłumaczy – to dzięki nim mogliśmy poznać wspaniałą i różnorodną twórczość z wielu krajów. Nie bez znaczenia jest też fakt, że właśnie podczas festiwalu Nagrodą im. Wisławy Szymborskiej doceniono trud tłumaczenia poezji.

 

Piesek przydrożny się skończył. Przed Pawilonem Czapskiego dumnie wyleguje się puszysty kot, a my się zastanawiamy razem z Michaelem Ondaatje, „jakimi drzwiami z tego wszystkiego wyjść”?