Juliusz Pielichowski, ***

Małe głosy jak koty od środka mnie chłepczą
Miłosz

 

Ci biedni, ludzie;
których bierzesz do pyska i niesiesz w zakamarki;
którzy śpią pod otwartym niebem, sobą;
którzy żywią się resztkami i stają się nimi.

Przypomnij sobie podbrzusze, jego kolor;
nigdy do nich nie pasowałeś,
a odkryłeś w sobie miejsca,
które gdzieś już były.

Innym razem opowiada, jak w piwnicy
znaleźli z bratem kotka; zawieźli go na dziesiąte
piętro i wrzucili do zsypu.

Co mam mu powiedzieć, że szukałeś go,
pocieszenia?

Od Autora: „Głosy biednych ludzi” i „Pieśni Adriana Zielińskiego” należą do tych wierszy Miłosza, które co pewien czas uderzają mnie odwagą mówienia z samego dna rozpaczy, bez złudzeń. Nigdy wcześniej, i chyba już nigdy później, nie pisał on tak przejmująco o świecie, w którym nie zostało za dużo miejsca na nadzieję, w jakiejkolwiek postaci. Pod każdym względem wiersze doskonałe; obrazy nie do zapomnienia.

Juliusz Pielichowski – poeta, tłumacz z języka angielskiego. Ostatnio opublikował tom wierszy Czarny organizm (Mikołów 2019), a także nowy przekład O chodzeniu Henry’ego Davida Thoreau (Lublin 2019) oraz wybór szkiców i opowiadań Elizabeth Bishop (Amerykańska Szkoła Pisania, razem z Andrzejem Sosnowskim i Marcinem Szustrem, Stronie Śląskie 2020). Mieszka w Krakowie.