Wiersze to odbicie czasów, w których żyjemy. Podsumowanie siódmej edycji Festiwalu Miłosza  

Wydarzeniu patronował „Rok myśliwego” – dziennik, w którym Czesław Miłosz opisał dwanaście miesięcy ze swojego życia. I tak jak noblista przyglądał się w nim środowisku literackiemu, diagnozując jego problemy, tak goście zakończonej właśnie edycji festiwalu w swych wierszach przedstawiają i komentują współczesny świat.

 

Podczas czterech dni Festiwalu Miłosza wsłuchiwaliśmy się w głosy poetów z całego świata – od Rosji po Nową Zelandię i od Litwy po Stany Zjednoczone. Dzielił ich nie tylko wiek (bo wśród gości znalazła się i niespełna trzydziestoletnia Katja Gorečan, i reprezentujący pokolenie tzw. szkoły nowojorskiej, Ron Padgett), ale też życiowe doświadczenia (obok buddystki, Jane Hirshfield, swe wiersze czytał m.in. matematyk – Eugenijus Ališanka) i poetycki język (buntownicze strofy Marii Stiepanowej, wybrzmiewały obok pełnych spokoju utworów Olvido Garcíi Valdés). Wszystkich łączyło jednak przekonanie, że poezja, nawet jeśli za punkt wyjścia bierze najbardziej intymne doświadczenia, jest doskonałym narzędziem do opisywania problemów współczesnego świata.  – Wiersze to pochodna miejsca i czasu, w których żyjemy. Poeta jest jak filtr, przez który przepływa powietrze, nasycone atmosferą współczesności – tłumaczyła Maria Stiepanowa. Podobne postawy można było zaobserwować i u rodzimych twórców. Wśród nich pojawili się zarówno poeci o uznanym dorobku: Marzanna Bogumiła Kielar, Urszula Kozioł, Joanna Oparek, Marek K.E. Baczewski, Marcin Baran czy Jerzy Jarniewicz, jak i reprezentanci młodego pokolenia: Tomasz Bąk i Ilona Witkowska. Ta ostatnia poetka, w której twórczości niezwykle ważnym wątkiem jest ekologia, mówiła m.in. : – Chciałabym, żeby zwierzęta, których jest na świecie o wiele więcej niż ludzi, żyły z nami we wspólnocie na równych prawach. Mam nadzieję, że moje wiersze choć trochę naruszą mur ignorancji, który wznosimy.

 

O wpływie współczesnych wydarzeń i idei na pracę poetów dyskutowali też literaturoznawcy i krytycy podczas festiwalowych debat. Nad figurą „swojego” i „obcego” zastanawiali się Paweł Dybel, Dominika Kozłowska i Joanna Tokarska-Bakir, a o sporach we współczesnym środowisku literackim rozmawiali Ryszard Koziołek, Aldona Kopkiewicz i Joanna Orska. – Projekty poetyckie Miłosza i Herberta nie były źródłem ich konfliktu, konflikt między nimi toczył się o to, czym jest wspólnota narodowa. Był też konfliktem o stosunek do polskiej traumy. Od lat 90. spór ten stracił na znaczeniu, przetrwał natomiast spór o to, czy poeta w ogóle powinien angażować się w życie publiczne – mówiła Kopkiewicz. – Jeśli ktoś zdołał wyplątać się z tej dyskusji, to jest to najmłodsze pokolenie poetów, które choć często  w Polskę jest mocno zaangażowane, potrafi odejść od narodowego mitu, przynosząc nie tylko nowy eksperymentalny język, ale i nową narrację – dodała Joanna Orska. 

 

Nie używam słowa rodzima, a poza tym: Projekty poetyckie Miłosza i Herberta nie były źródłem ich o konfliktu, konflikt między nimi toczył się o to, czym jest wspólnota narodowa. Był też konfliktem o stosunek do polskiej traumy. Od lat 90 spór ten stracił na znaczeniu, przetrwał natomiast spór o to, czy poeta w ogóle powinien angażować się w życie publiczne.

 

Wspomniana debata to nie jedyne miejsce, w którym organizatorzy przypomnieli o postaci Zbigniewa Herberta. O jego relacji z Czesławem Miłoszem rozmawiali Andrzej Franaszek i Renata Gorczyńska, a o przyjaźni z Wisławą Szymborską traktowało spotkanie wokół książki „Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie”, będącej zbiorem listów Zbigniewa Herberta i noblistki.

 

Po raz kolejny częścią festiwalowego programu była gala wręczenia Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. W tym roku jej laureatkami zostały: Julia Fiedorczuk, za tom „Psalmy” oraz Linn Hansén za „Przejdź do historii” w  przekładzie Justyny Czechowskiej. – Wybrałam psalmy, bo dla mnie brzmienie poezji jest czymś niezwykle istotnym. Zawsze szukam takich sposobów mówienia, które zawierają w sobie muzykę – tłumaczyła laureatka. – Moje psalmy są areligijne, ale gdyby miały nieść w sobie jakąś modlitwę, to byłoby to błaganie o lepsze traktowanie świata: niech istnieje jeszcze, niech trwa dla przyszłych pokoleń. Wiersze wszystkich nominowanych do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej zabrzmiały podczas szesnastego już wieczoru z cyklu  Republica Poetica, po raz kolejny towarzyszącego festiwalowi.

 

Poetyckie słowo pojawiało się nie tylko podczas lektury wierszy, ale też w ramach wieczoru poetycko-muzycznego z improwizacjami Mikołaja Trzaski czy koncertu. Na dziedzińcu Pałacu biskupa Erazma Ciołka Andrzej Stasiuk w towarzystwie zespołu Haydamaky wyśpiewał „Stepy Akermańskie” i inne utwory Adama Mickiewicza. Wiersze zabrzmiały i na scenie – w Teatrze Nowym Proxima można było obejrzeć spektakl „This Is Why We Live”, inspirowany twórczością Wisławy Szymborskiej. 

 

Spotkania i debaty dopełniało pasmo OFF Miłosz, poświęcone poezji eksperymentalnej, cykl warsztatów translatorskich (z języka angielskiego, słoweńskiego i hiszpańskiego) i zajęć z historii mówionej, prowadzonych przez Mikołaja Grynberga oraz spotkania z ekspertami m.in. Jerzym Kochem, wybitnym literaturoznawcą i tłumaczem, autorem przekładów twórczości m. in. Breytena Breytenbacha, którego gościliśmy na festiwalu przed dwoma laty.

 

I choć festiwal dobiegł końca, do twórczości gości zawsze możemy wrócić w lekturze ich wierszy. Tradycyjnie już bowiem imprezie towarzyszyło wydanie tomików poezji wszystkich zagranicznych autorów. Tegoroczna edycja ucieszyła nie tylko różnorodnym i atrakcyjnym programem, ale też wspaniałą frekwencją. Wszystkim wydarzeniom towarzyszyła liczna i żywo reagująca publiczność, która parokrotnie zgotowała festiwalowym gościom owacje na stojąco, dowodząc, że poezja ma nie tylko wiernych odbiorców, ale że ma moc przyciągania nowych pokoleń czytelników.